Hana
Siedziałam na łóżku szpitalnym , gdyż zemdlałam na dyżurze. Krzysztof kazał zrobić mi podstawowe badania.
Po chwili do mojej sali wszedł Krzysztof.
Ja: Krzysztof dalej będziesz mnie tu trzymał ?
Krzysztof: Hana masz anemię. Idziesz na oddział do Agaty.
Ja: Muszę ? Ja chcę do domu.
Krzysztof: Hana nawet nie dyskutuj. Bez dyskusji. Rozumiemy się jasno ?
Ja: Ale Kochanie. Ja nie....
Krzysztof: Skarbie bez dyskusji.
Ja: To ja chcę wypisać się na własne żądanie.
Krzysztof: Hana nie ma mowy. Zostajesz w szpitalu.
Obraziłam się na męża i poszłam na internę. Nie cierpiałam leżeć w szpitalu.
Krzysztof jeszcze raz mnie dziś odwiedził , ale nie odezwałam się do niego ani słowem.
Po wyjściu Krzysztofa do domu. Postanowiłam iść do pokoju lekarskiego. Tam jest ciekawiej niż na mojej sali.
Gdy weszłam do pokoju lekarskiego nikogo tam nie było. Spojrzałam na zegarek. Za chwilę zaczynał się obchód.
Narrator
Tym samym czasie sala Hany
Lena: Gdzie jest pacjentka ?
Pielęgniarka: Jeszcze pięć minut temu tu była. Nie mam pojęcia , gdzie poszła pani doktor.
Lena: To proszę jej poszukać.
Pielęgniarka wraz z Leną wyszły. Chwilę potem w sali zjawiła się Hana.
Przecież y siebie w torebce ma książkę. Hana wyszła z sali i udała się do swojego gabinetu. Wzięła swoją torebkę i książkę. Zamknęła gabinet i wróciła do sali.
Po chwili w sali Hany znowu pojawiła się Lena i pielęgniarka.
Lena: Hej Hana jak się czujesz?
Hana: Dobrze. Ja chcę do domu.
Lena: Z wypisem musisz poczekać przynajmniej dwa dni.